Tajniki polityki, drzewo kampanii i strategie wyborcze – kiedy zacząć przygotowania do kampanii? Gościem podcastu „Kampania wyborcza od A do Zet” jest dr Sergiusz Trzeciak – audio

Podcast „Kampania wyborcza od A do Zet”
– gościem pierwszego odcinka jest dr Sergiusz Trzeciak

W tym odcinku:
– Kim jest dr Sergiusz Trzeciak?
– Czy samorządowcy myślą już o kolejnych wyborach samorządowych?
– Jaki okres czasu jest optymalny do tego, aby przygotować się do wyborów?
– Kiedy buduję się strategię wyborczą?
– Ile czasu w rzeczywistości trwa kampania wyborcza?
– Jak powinna wyglądać komunikacja wyborcza?
– Jakie są trzy fundamentalne pytania przy budowaniu strategii?
– Dlaczego kandydaci nie wygrywają wyborów?
– Jak wygląda praca konsultanta wyborczego?
– Jakie media można wykorzystać podczas kampanii w środowisku lokalnym?
– Jaka jest rola Internetu w kampaniach wyborczych?
– Jakie są mity dotyczące konsultantów wyborczych?
– Czym różnią się kampanie wyborcze na szczeblu lokalnym w Polsce i zagranicą?

Linki:
– Sergiusz Trzeciak – http://www.trzeciak.pl
– Książki dr Sergiusza Trzeciaka – http://www.trzeciak.pl/ksiazki/
– Książka „Drzewo kampanii wyborczej, czyli jak wygrać wybory” – http://www.trzeciak.pl/drzewo-kampanii-wyborczej-czyli-jak-wygrac-wybory/

 

Moim gościem jest dr Sergiusz Trzeciak, jeden z najbardziej rozpoznawalnych ekspertów do spraw marketingu politycznego, komunikacji politycznej i wizerunku w Polsce.

Jest Pan ekspertem od personal brendingu, wizerunku publicznego, public relations i autorem kilku książek – jesteśmy półtora roku przed wyborami samorządowymi. Czu samorządowcy myślą o tym, co będzie za 1,5 roku?

Oczywiście są tacy, ale ten okres bezpośrednio związany z kampanią wyborczą to czas kilku, kilkunastu miesięcy. Myślę, że taki okres roczny to optymalny okres z punktu widzenia dobrego przygotowania do kampanii wyborczej. Jeśli nawet słuchają nas samorządowcy, którzy nie zaczęli jeszcze przygotowań do kampanii wyborczej, to należy pamiętać o jednej rzeczy, że kilka miesięcy przed wyborami, trzy, cztery miesiące to zdecydowanie za mało, żeby zbudować strategię. Wtedy to są działania, które mają charakter czysto taktyczny i skupiamy się na kwestiach operacyjnych. Jeżeli mamy pomyśleć o budowaniu strategii, określić dokładnie cele, dobrze zdiagnozować interesariuszy, dobrze zbudować przekaz, zbudować, czy wzmocnić rozpoznawalność, to ten okres roczny jest optymalny. Warto o tym pomyśleć wcześniej.

Polskie prawo mówi o tym, że kampanię wyborczą można prowadzić dopiero od momentu, kiedy zostanie oficjalnie wyznaczony termin wyborów. Ale wszyscy wiemy o tym, że…

Mamy do czynienia z permanentną kampanią wyborczą. I to jest zjawisko obserwowane nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Więc ta kampania w sensie formalnym, związaną z terminami to jest zupełnie coś innego.

To co jest ważne, to żeby cały czas komunikować się z wyborcami. Zaryzykuję takie twierdzenie, że tak naprawdę kampanię wyborczą zaczynamy po wygranych wyborach. Cały czas powinniśmy się komunikować z wyborcami.

Zaniedbanie stałej komunikacji z wyborcami to jest jeden z podstawowych grzechów polskich samorządowców i nie tylko, bo dotyczy to również parlamentarzystów. Najskuteczniejsi są właśnie ci, którzy cały czas utrzymują kontakt z wyborcami, a nie tylko na dwa miesiące przed wyborami. Oczywiście im bliżej do wyborów, tym bardziej intensyfikujemy działania związane z komunikacją, ale to nie powinno zastępować ciągłej komunikacji, którą trzeba prowadzić cały czas.

Jak ta komunikacja powinna wyglądać?

Przede wszystkim warto zbudować długofalową strategię komunikacyjną. Co rozumiem poprzez strategię? Rozumiem to jako odpowiedź na trzy fundamentalne pytania. Trzeba zacząć od długofalowej wizji. Tradycyjne pytanie – dlaczego jestem w polityce, dlaczego jestem w samorządzie, dlaczego jestem wójtem, burmistrzem, prezydentem, dlaczego jestem radnym? To jest fundamentalne pytanie. Odpowiedź na nie ma pomóc wyborcom, żeby postrzegali mnie jako osobę, która ma wizję swojej aktywności samorządowej. Czyli po co jestem w samorządzie.

Odpowiedź na to pytanie może pomóc w przyszłości odpowiedzieć na pytanie od wyborców – dlaczego pan kandyduje w wyborach? Warto ustalić też cele wyborcze. Rozumiem przez to ustalenie ile głosów potrzebuję, żeby wygrać wybory samorządowe.

Drugie fundamentalne pytanie to zmapowanie interesariuszy, czyli chodzi o analizę grup docelowych. I to nie tylko naszych wyborców. Choć jest bardzo dobrze zrobić badanie i zorientować się jakie mamy grupy, do których będziemy docierać z komunikatami. Czyli media, osoby wewnątrz naszego środowiska i nasi wolontariusze.

Trzecie pytanie to pytanie o przekaz, jaki chcemy budować na potrzeby swoich odbiorców.

Każda z tych grup ma nieco inne potrzeby. Inny przekaz będzie do osób młodych, inny będzie do starszych, a jeszcze inny do rolników. Stworzenie modelu demograficznego pozwoli na łatwiejsze dotarcie z przekazem. Ten przekaz to często jest coś takiego, co jest źle rozumiane. Dobry przekaz to taki, który trafia do odbiorców. Musimy mówić o sprawach ważnych dla wyborców. Trzeba mówić o rzeczach ważnych dla mnie jako kandydata, w których czuję się wiarygodny i wreszcie trzeba się w tym przekazie odróżnić od innych kandydatów. To często jest największym problemem.

Zwłaszcza kiedy kandyduje kilkunastu kandydatów na stanowisko wójta, burmistrza, prezydenta.

Tak, kandydaci mówią o tym samym, powielają swoje pomysły. Wtedy wygrywa ten, kto jest bardziej przekonujący. Moim zdaniem dobrym pomysłem jest odróżnienie się, ale wówczas przekaz musi spełnić trzy warunki: komunikat musi być ważny dla wyborców, kandydat musi być wiarygodny jako osoba, która występuje z przekazem i musi się odróżnić od innych. I to są tak naprawdę trzy pytania strategiczne o cele, grupy docelowe i o przekaz. Reszta to jest taktyka, to są narzędzia. Ale tych narzędzi nie dobierzemy dobrze, jeśli nie będziemy myśleć strategicznie.

W skali naszego kraju, w wyborach samorządowych co cztery lata startuje 200 do 300 tysięcy kandydatów na wszystkie szczeble samorządu lokalnego. Wielu z nich nie wygrywa, mimo tego że mieli strategię, że mieli wizję, że mieli cele, środki przekazu, a nawet zatrudniali konsultantów politycznych. Dlaczego ci ludzie nie wygrywają wyborów?

Po pierwsze zaryzykuję stwierdzenie, że zdecydowana większość nie ma strategii, nie ma pomysłu na kampanię i nie ma fachowego doradztwa. Prawdopodobieństwo wygrania dzięki strategii i wsparciu profesjonalistów jest dużo większe. Ale nawet najlepsza strategia, czy wsparcie konsultanta nie pomoże, jeżeli nie ma konsekwencji we wdrażaniu tej strategii.

Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli jest dobra strategia, dobry konsultant i determinacja po stronie kandydata to prawdopodobieństwo sukcesu jest bardzo duże. Pod warunkiem, że nie zaczynamy dwa miesiące przed wyborami i mamy do czynienia ze zbudowaną rozpoznawalnością kandydata. Bo tutaj nie ma co liczyć na cuda jeśli ktoś obiecuje, że osoba która jest zupełnie nieznana w środowisku wygra wybory. To oczywiście jest to mało realne. Jeżeli mamy około roku, jeśli osoba jest rozpoznawalna, działa na polu społecznym, ma doświadczenie samorządowca to przy dobrze zaplanowanej strategii, narzędziach, finansach, to można tą kampanię na tyle dobrze przygotować, że prawdopodobieństwo wygranej będzie naprawdę duże. Żeby określić to prawdopodobieństwo to należy przeanalizować okręg wyborczy, ale wracając do tego co powiedziałem na początku, jeżeli mamy strategię, jeżeli mamy dobre wsparcie, to nie mamy gwarancji, ale prawdopodobieństwo wygranej znacznie rośnie.

Proszę powiedzieć coś o tym wsparciu i doradztwie. Jak wygląda praca konsultanta z kandydatem? Jesteśmy kilkanaście miesięcy przed wyborami a ja myślę, że część kandydatów wyobraża to sobie, że do tego potrzeba ogromnych pieniędzy, wielkiego budżetu i większość z kandydatów nie może sobie na to pozwolić.

Oczywiście jest tak, że mając większy budżet, można dużo więcej. Natomiast zawsze mówię półżartem, półserio, że jeżeli ktoś ma bardzo dużo pieniędzy i chce je bardzo szybko wydać to wchodzą w grę dwa rozwiązania: hazard albo zorganizowanie sobie kampanii wyborczej. Można pozbyć się dużej ilości gotówki w mało efektywny sposób. Ale są różne modele prowadzenia kampanii wyborczej. Czasami mamy do czynienia z kandydatami, którzy nie mają dużych środków, ale mają inne atuty chociażby w postaci rozbudowanego zespołu, czy mają ugruntowany kapitał w postaci rozpoznawalności. Wtedy można tą kampanię zrobić w sposób optymalny. Albo jest to kampania niskobudżetowa, ale w każdym razie jest to kampania w której bardzo racjonalnie wydaje się każdą złotówkę. Dlatego postrzegam swoją rolę jako konsultanta, czy osobę która trenuje kandydata – oni po to inwestują w szkolenia i doradztwo, żeby dzięki temu móc oszczędzić środki finansowe na etapie wdrażania strategii. Doradzam optymalne narzędzia, doradzam optymalne pomysły, które się najlepiej sprawdzają i przynoszą najlepsze efekty w relacji do kosztów.

Środki finansowe na szkolenia i doradztwo są swego rodzaju inwestycją, która powinna się zwrócić w czasie kampanii wyborczej i to jest tak, że każdy kandydat niezależnie od budżetu może sobie pozwolić na jakąś formę fachowego doradztwa.

Jeśli ktoś ma np. 30 złotych to może sobie kupić książkę. Ja napisałem kilka książek związanych z kampaniami wyborczymi, jest sporo książek na rynku innych autorów, m.in. jest książka pana redaktora. W związku z tym można sięgnąć po takie publikacje.

 

Kamil Durczok, Tamara Bieńkowska, Mirosław Oczkoś, Rahim Blak, Daniel Bossy, Jacek Babiel, Grzegorz Turniak, wiedza.e-babiel.com; jak wygrac wybory; kampania wyborcza; tajniki polityki; wygraj wybory; wybory do jst; konsultant polityczny; podcast wyborczy; e-babiel.com; wybory samorzadowe; kampania wyborcza; wybory jst; wybory lokalne; http://www.wyborylokalne.pl

 

„Drzewo kampanii wyborczej, czyli jak wygrać wybory”, „Marketig polityczny w internecie”, „Kampania wyborcza – strategie sukcesu”…

Szczególnie polecam „Drzewo kampanii wyborczej”, to jest najnowsza książka. Można również sięgnąć do innej książki o kampanii prowadzonej w sieci, jeżeli ktoś jest zainteresowany kampaniami w internecie – na pewno zainteresowani mają z czego wybierać.

Jeżeli ktoś chce przygotować ze mną osobiście strategię, to ja siadam na jeden dzień z kandydatem (pracowałem z kandydatami na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, rzadziej z radnymi, ale też się zdarzają) i wtedy przygotowujemy kompleksową strategię kampanii wyborczej, którą kandydat może wdrażać we współpracy ze mną lub we własnym zakresie.. Możliwe są różne warianty współpracy. Ja zawsze przestrzegam przed jedną rzeczą, bo często kandydaci uważają, że szkolenia czy doradztwo nie dają wymiernych efektów, fizycznie i materialnych – no bo jeśli wydrukujemy 10 tysięcy ulotek to te ulotki przynajmniej widzimy.

A doradztwa nie można dotknąć.

Jest swego rodzaju bariera mentalna wśród wielu kandydatów, którzy mówią – no dobrze, ale co ja z tego mam, jaki jest tego efekt? Tu powiem zupełnie brutalnie. Efekt nie zależy wyłącznie od doradcy, ale przede wszystkim zależy od kandydata i jego nastawienia. Naprawdę spotykam bardzo różne osoby, często bardzo mocno zmotywowane. Jeśli ktoś ma motywację i determinację to jest w stanie dużo na czymś takim skorzystać. Jeśli ktoś nie chce słuchać porad doświadczonych osób i nie ma determinacji to lepiej te pieniądze przeznaczyć na coś innego.

Może pan powiedzieć więcej o tym, że ktoś nie chce korzystać z porad? Co to znaczy?

Ja mam podstawową zasadę. W relacji z kandydatem trzeba postępować w sposób uczciwy i często uczciwość polega na tym, że kandydat usłyszy rzeczy, które nie są dla niego przyjemne.. Robiąc analizę SWOT wskazuję jakie widzę słabe strony, gdzie i na czym polega problem kandydata i często zalecam rozwiązania, które z punktu widzenia kandydata nie są łatwe ale pozwalają na pokonanie pewnych barier mentalnych. Podam konkretny przykład ze współpracy z jednym z burmistrzów. Powiedziałem mu robiąc analizę okręgu wyborczego, że jedyną szansą dla niego jest kampania od drzwi do drzwi i że musi to zacząć robić. Musi to zrobić, jeśli chce wygrać wybory. Przez długi czas nie udało mi się go do tego przekonać, bo kandydat miał barierę, że to nie wypada, żeby urzędujący burmistrz chodził od drzwi do drzwi. Udało mi się go do tego namówić i w końcu wygrał te wybory głosami, które pozyskał w ten sposób. Sam to przyznał i później mi podziękował za tą radę i wsparcie.

U kandydatów występują różnego rodzaju bariery. Są osoby, które mają lęk przed wystąpieniami publicznymi, a przy dużych kampaniach np. na prezydenta miasta nie da się tego zrobić bez obecności w mediach, bez udziału w różnego rodzaju debatach. W związku z tym często decyzje o kandydowaniu wiążą się z pokonywaniem barier wewnętrznych. Jeżeli ktoś jest nastawiony na rozwój osobisty –  do mnie trafiają tacy kandydaci, którzy cały czas się kształcą, cały czas się doskonalą, cały czas chcą robić coś lepiej – wtedy taka współpraca jest bardzo korzystna i taka współpraca ma sens.

Media są domeną dużych miast, ośrodków w których mieszka kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy ludzi – co możemy powiedzieć kandydatom, którzy nie mają na swoim terenie mediów?

Pierwsze skojarzenie, które się nasuwa to oczywiście – idźcie w media społecznościowe. Jeżeli nie macie dostępu do mediów tradycyjnych, albo są one faktycznie słabe, to alternatywą jest fanpage na Facebooku i aktywność na innych portalach społecznościowych. W pewnych środowiskach nie jest to aż tak skuteczne narzędzie, ale wśród polityków krajowych czy regionalnych Twitter staje się coraz bardziej popularny.

Myślę, że jeśli chodzi o social media, to najbardziej skutecznym narzędziem komunikacji z wyborcami jest i cały najbliższy czas jeszcze będzie Facebook. Warto tu się uaktywnić i nie czekać na ostatnie dwa czy trzy miesiące przed wyborami, bo budowanie fanepage’a zajmuje sporo czasu, ale może być wielką satysfakcją. Młodych kandydatów nie trzeba przekonywać, ale zdarzają się kandydaci, którzy nie są „native speakerami” mediów społecznościowych i muszą się tego nauczyć, często z czyjąś pomocą, ale w momencie kiedy się przełamują, zaczynają się wciągać, robią to już samodzielnie.

Powiedział pan o używaniu internetu, że jest to tak jasna sytuacja, że niewyobrażalne jest to żeby nie używać internetu w kampanii wyborczej. Ale jednak dalej są tacy radni, wójtowie, burmistrzowie, którzy używają jednego adresu e-mail w gminie i wiedzą że na ich terenie internet nie jest dobrym środkiem komunikacji.

To zależy jakie są oczekiwania. Jeżeli ktoś sądzi, że internet zastąpi tradycyjną formę kampanii wyborczej to się myli. To jeszcze nie jest ten etap. Być może za kilkanaście lat będziemy prowadzić kampanię głównie przez internet. Pamiętajmy, że internet ma za zadanie uzupełnić tradycyjną kampanię. Czyli internet jest jednym z narzędzi, które ma pomóc nam dotrzeć do określonej grupy odbiorców. Twierdzenie, że tylko młodzi korzystają z Facebooka jest oczywiście nieprawdziwe. Teraz pytanie jest takie, jeśli prowadzimy kampanię w internecie, to – czy ją dobrze prowadzimy? Moim zdaniem podstawowym błędem jest to, że wielu kandydatów nie prowadzi jej w sposób dobrze ukierunkowany. Facebook daje wiele możliwości świetnego ukierunkowania przekazu do konkretnych grup odbiorców, zwłaszcza korzystając z opcji sponsorowanych, czyli przez wykupienie zasięgu pod określone grupy. Jeśli ktoś umie korzystać z tego narzędzia, to może bardzo mocno wzmocnić kampanię – podkreślę wzmocnić, a nie zastąpić tradycyjnej kampanii.

Na zakończenie pytanie o to gdzie można poczytać pana teksty, gdzie można poczytać o tym jak pan prowadził kampanie wyborcze?

Przede wszystkim zapraszam wszystkich na stronę www.trzeciak.pl – tam znajdziecie wiele tekstów poradnikowych dotyczących przygotowania i prowadzenia kampanii wyborczej. Tam też znajdują się informacje o moich książkach (łącznie 9 książek, z tego kilka z nich traktuje ściśle o kampaniach wyborczych). Tak więc zachęcam do odwiedzenia mojej strony internetowej – tam znajdziecie informacje zarówno w formie artykułów jak i publikacji książkowych.

Na koniec powiem, że tutaj zbieram doświadczenia z dwudziestu kilku lat aktywności w kampaniach. Od 1990 roku, to była moja pierwsza kampania wyborcza, miałem 14 lat i byłem wolontariuszem kampanii prezydenckiej. Później miałem okazję pracować w innych krajach, uczestniczyć w stażach wyborczych ale też prowadząc szkolenia z kandydatami różnych szczebli. Z samorządowcami, z parlamentarzystami w dziewięciu różnych krajach, tak więc w moich publikacjach znaleźć można zarówno doświadczenia działalności w Polsce jat też doświadczenia zagraniczne. Szczególnie wyjeżdżając na zachód, starałem się podpatrzeć najbardziej skuteczne formy komunikacji i pomysły które można przenieść na polski grunt. Zależy mi na tym, żeby dotrzeć do samorządowców, do kandydatów i zainspirować ich do tego, żeby zrobili kampanię która jest nową jakością w skali ich środowisk. Bardzo często się to udaje. To przynosi satysfakcję, jeśli można się lepiej komunikować z wyborcami, jeśli można lepiej spełnić oczekiwania.

Jeszcze jedna rzecz – chciałem się rozprawić z jednym z mitów dotyczących konsultantów politycznych, czy osób które doradzają w kampaniach wyborczych. Często mówi się, że jest to radzenie jak manipulować wyborcami. Ja cały czas wierzę w to, że można w sposób etyczny  wpływać na swoich wyborców, że można „pchnąć” kampanię, choć nie jest to niekiedy łatwe, w sposób etyczny ale jednocześnie skuteczny, dobrze komunikując się z wyborcami wywierając na nich wpływ i z tego punktu widzenia wierzę w to, że można prowadzić kampanię w sposób autentyczny opierając się na własnych mocnych stronach. Jeśli ktoś jest dobry w kontaktach bezpośrednich to wniosek jest taki, że powinien się spotykać z ludźmi i chodzić od drzwi do drzwi. Są osoby, które mają naturalne predyspozycje do innych aktywności, świetnie wypadają w mediach, więc to na co warto się nastawić to wykorzystywać swoje atuty i przekuć te atuty w szanse w kampanii. Moje zadanie jako osoby, która często doradza w czasie kampanii to dostrzec atuty i je wykorzystać w kampanii, dając często kandydatowi taką satysfakcję, że może prowadzić kampanię w sposób autentyczny, uczciwy i jednocześnie skuteczny.

Powiedział pan o swoim doświadczeniu zdobywanym za granicą. Już zupełnie na koniec, czym różni się to, co dzieje się tam w czasie kampanii wyborczych od tego jak kampania wyborcza wygląda u nas, zwłaszcza na szczeblu lokalnym?

Najlepiej znam kampanie wyborcze w Wielkiej Brytanii. Tam  przez kilka lat mieszkałem, kształciłem się, robiłem doktorat ale też uczestniczyłem w wielu kampaniach, zresztą na różnych szczeblach. To co mi się w Wielkiej Brytanii bardzo podoba i to co pomaga to zaangażowanie struktur lokalnych w kampanię wyborczą. Tam w każdym okręgu wyborczym jest często kilkadziesiąt osób, które aktywnie uczestniczą w kampanii wyborczej. Bardzo aktywnie. To daje olbrzymią siłę. Oczywiście tam prowadzi się bardzo skuteczną kampanię w mediach społecznościowych. Polakom cały czas brakuje tego oddechu w kontakcie z wyborcami. Oni opanowali to do perfekcji. Oni potrafią uruchomić wszystkie zasoby, potrafią uruchomić ludzi, wolontariuszy którzy wykonują mrówczą pracę polegającą na docieraniu do każdego mieszkańca z przekazem, z materiałami wyborczymi pukając od drzwi do drzwi. To jest uzupełniane przez właściwy przekaz medialny, aktywność w social mediach. Dodam, że mam też doświadczenia w prowadzeniu szkoleń w krajach w których standardy rozwoju demokracji są niższe niż w Polsce (w Tunezji, czy w byłych republikach Związku Radzieckiego) – tam często ta kampania ma charakter bezpośredni, charakter kampanii szeptanej i przy użyciu mediów społecznościowych, dlatego że nie ma tam dostępu do mediów tradycyjnych. Ale widać wiele podobieństw niezależnie od kultur. To co zaobserwowałem, kampanię od drzwi do drzwi można prowadzić również w krajach muzułmańskich. Miałem wątpliwości na ile to się sprawdzi, ale oni też robią taką kampanię, choć w trochę inny sposób. To są uniwersalne, sprawdzone wzorce. Niezależnie od tego, czy to jest Polska, Europa Zachodnia, czy kraje w fazie transformacji ustrojowej.

Panie doktorze, dziękuję za rozmowę. Mam także nadzieję i przekonanie, że bez względu na to, kiedy kandydaci trafią na te nagranie – czy to będzie kilkanaście miesięcy, czy tylko kilka miesięcy przed wyborami – to rzeczywiście skorzystają z pana porady i z pana wiedzy a także książek.

Wszystkich, którzy sięgną do książek dr Sergiusza Trzeciaka chcę zapewnić, że znajdziecie tam kompendium wiedzy na temat tego jak prowadzić skuteczną kampanię wyborczą, jak doskonalić swoje wystąpienia publiczne, przygotować atrakcyjne materiały wyborcze, skutecznie współpracować z mediami i wiele, wiele innych, które można znaleźć na stronie internetowej www.trzeciak.pl

 

Życzę wszystkim, żeby zawsze wiedzieli dlaczego chcą kandydować w wyborach.

 

dcastu możesz też posłuchać na Soundcloud

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *